wtorek, 12 kwietnia 2011

Rano musi być


Bajgiel z wędzonym łososiem, twarożkiem i rukolą. Do tego Cola Zero, a po tem kawa. I mogę brać się do pracy :]
Czyli, jak dzień zaczyna korporacyjna mrówka inaczej biały kołnierzyk :|
Nie narzekam, ale zastanawiam się, kiedy zmądrzeje i zamienię to na salatkę owocową z barcelońskiej Boquerii?????
/Anke

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Soft Goat

Nowa szwedzka marka, którą niedawno odkryłam i odrazu się zakochałam. Uwielbiam klasyczne swetry Ralpha Laurena w warkocz. A te bardzo mi je przypominają. Zrobione są w 100% z kaszmiru.

Tanie nie są (110 euro), ale za jakość niestety trzeba płacić. Na jeden sobie pozwolę. Do tego marka wspiera organizację Give a Goat. Jedno euro z każdej transakcji przekazywane jest na kupno kozy (naprawdę), która kolejno przekazywana jest rodzinie w Zambii. Każda rodzina biorąca udział w projekcie otrzymuje 4 kozy, dzięki czemu może założyć hodowlę, która da jej pokarm i zysk. To mi się podoba.


Zobaczcie, jak świetnie w swetrze Soft Goat wygląda Rebecca Simonsson. Moim zdaniem klaysk.


Marka ma sklep internetowy. Wysyłka do Polaki kosztuje 15 euro.

SOFT GOAT

/Anke

środa, 6 kwietnia 2011

I'm oficially an expat


I chcę zapytać: How am I gonna pack my life into one suitcase???
Dostałam pracę w Pradze i wygląda na to, że ją przyjmę. Hello world. Boję się okrutnie. Nie wiem czy chcę zostawić rodzinę, przyjaciół i plany. Z przeprwadzki do własnego mieszkania nici. A w głowie już je zaprojektowałam. Jak spakować swoje życie i znów wyjechać? Z drugiej strony kiedy, jak nie teraz???
Jechać, nie jechać? Pomocy.

Triwa Shades

Midnight Homies (fot. triwa.com)

Nie raz już pisałam o szwedzkiej marce TRIWA, którą poznałam w Sztokholmie, a której zegarki od niedawna dostępne są w warszawskim sklepie MADE4HAND. Ostatnio firma wypuściła na rynek kolekcję okularów. Szczególnie spodobał mi się unisexowy modele Midnight Homies i Turtle Homies.
Z chęcią dołączyłabym go do swojej kolekcji. 995 koron szwedzkich to około 400 zł. Nie mało, jak na nową markę, ale myślę, że warto :)
Narazie okulary można kupić w sklepie internetowym, ale kto wie, może niedługo trafią do MADE4HAND.

Turtle Homie (fot. triwa.com)

piątek, 25 marca 2011

T-Mobile, u made my day!!!



Chciałabym, żeby mnie coś takiego kiedyś na lotnisku spotkało. Buzia się śmieje :)
3 minuty i 6 sekund, a tyle radości :)
Cheers!

/Anke

czwartek, 24 marca 2011

Ray-Ban for life


Uwielbiam :) Rok temu kupiłam moje pierwsze Wayfarery. Czarne. Będąc w Livigno kupiłam drugie. Tym razem białe. Livigno to okularowy raj. Oprócz Jacka Danielsa okulary to właciwie jedyne na czym można naprawdę zaoszczędzić. Za Wayfarery zapłaciłam 94 euro. Rok temu w Polsce 499 złotych. Ostatnio w warszwskiej Arkadii widziałam ten sam model za 790 :/
Żałuję, że w Livigno nie kupiłam też klasycznych Aviatorów. Na szczęście można je kupić w Internecie i nie zapłacić 1000 zł jak w Arkadii.
Polecam sklep Edel Optics :)

/Anke

środa, 23 marca 2011

Go pro and live the life you want to live

Ostatnie tygodnie, z różnych powodów były jak sokowirówka. Do piątku okaże się, czy moje życie zawodowe i prywatne przekręci się o 180 stopni czy nie. To jedno. Drugie, to to czy ja te zmiany przyjmę. Czy mój wewnętrzny cykor nie wygra. Co będzie to będzie, jedno jest pewne. Kocham szpilki, ale raz na jakiś czas. W środku zawsze będę dzieciakiem w trampkach. Gdzie bym nie pracowała i ile bym nie zarabiała, po pracy i tak będę wskakiwać w trampki.

W pracy dress for success, w życiu stay true to yourself. Niedawno sobie to uwiadomiłam. Stąd też zmiana nazwy bloga. Tu gdzie jestem teraz life znaczy dla mnie dużo więcej niż style.

Opcja najlepsza to: life in style.

W moim przypadku rządzi zasada: w trampkach przez życie. ;)

/Anke

Chuck Taylor All Star (fot: converse.pl)

Livigno snapshots



















Born to ride & shine :)

wtorek, 22 marca 2011

Zapuść wąsy dla Adama!


Adam Małysz kończy w niedzielę karierę. Media szaleją! I dobrze. Bo powinniśmy być dumni.
Zanim więc dopadnie nas smoleńska awantura 10 kwietnia zapuśćmy wąsy i cieszmy się z sukcesów Adama :)

KLIK

Life is a playground


A ja coraz częściej o tym zapominam. Zostaje tylko praca, która daje coraz mniej satysfakcji. Dobrze, że przychodzi ten moment, kiedy wiem, że muszę się zatrzymać, bo przegapiam chwile. A tego nie ma w moim planie.
Po tygodniu na desce we włoskim Livigno wróciłam z nową energią i pomysłami. Oraz w nowych białych Ray-Banach, które mają mi przypominać, że LIFE IS A PLAYGROUND.

NYTT LIV.

/Anke

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...